Jak nie skończyć Świąt Bożego Narodzenia na minusie?

Psychologia

Jeszce kilka dni i ponownie zasiądziemy przy wigilijnym stole. Gorączkowa atmosfera zakupów dostrzegalna jest już od jakiegoś tygodnia lub dwóch. Każdy chce zdążyć, a że czasu mamy raczej mało to kolejki w sklepach nie mają szans skrócić się jeszcze przez jakiś czas.

Przepływ gotówki jest teraz tak duży, że często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo dajemy ponieść się fantazji. Wiele sklepów zawyża ceny swoich produktów, gdyż wiedzą, że i tak się one sprzedadzą. Takich pułapek czeka na nas cała masa, a przecież trzeba by jeszcze kupić prezenty, choinkę itd. W niejednym domu takie intensywne przygotowania przyczynią się do skończenia miesiąca na sporym minusie. Można jednak zrobić to inaczej – bez korzystania ze zbawiennego acz podstępnego debetu na koncie.

Uczta wigilijna

Tradycja, tradycją, ale to co się dzieje w polskich domach podczas przygotowania wigilijnej kolacji przechodzi wszelkie pojęcie. Ilość potraw jest z góry ustalona. Musi być ich 12, ale nikt nie zmusza nas do robienia porcji, które starczyłyby (i zazwyczaj starczają nam) aż do końca miesiąca. Pułki w lodówce uginają się od sałatek, paterów, ryb i innego mięsiwa, a wszyscy domownicy mają po dwóch dniach serdecznie dosyć tego zestawu. Śniadania, obiady i kolacje polegają na opróżnianiu lodówki i piekarnika „żeby się nie zmarnowało”. Najczęściej jednak część z tego jedzenia trafia do śmietnika, bo już nikt nie chce, albo po prostu się zepsuło. Zaplanujcie więc co podacie i jak dużo jesteście w stanie zjeść w 3 dni (ale tylko na obiad). Wigilia w dwie osoby nie wymaga nadmiaru jedzenia – a jeśli mniej zrobimy to i mniej zapłacimy za składniki. Oszczędzamy!

Jak radzić sobie z klimatem świąt?

Boże Narodzenie to czas wyjątkowo przeżywany przez ludzi na całym świecie. Nasza tradycja wskazuje na konotacje religijne, w USA ma ona wymiar raczej konsumpcyjny, ale nie zmienia to faktu, że klimat świąt potrafi zmiękczyć niejedno serce i uszczuplić portfel. Jak sobie poradzić w tej sytuacji i nie dać ponieść się emocjom? Zaplanować wszystko dużo wcześniej, realizować postanowienia i poświęcić pozostały czas na radość z klimatu. Kiedy prezenty kupione, a lista potraw na wigilijny stół domknięta o wiele łatwiej jest się skupić na radości niż gdy klimat towarzyszy nam podczas pośpiesznych zakupów i skłania do przesady. Niech te święta nie będą kolejnym kubłem zimnej wody, który spada nam na głowę przy kasie w sklepie.

Prezenty

Wydaje się, że nasze Święta Bożego Narodzenia coraz bardziej przypominają te amerykańskie. Wszystko kręci się coraz bardziej wokół prezentów, co do których mamy coraz większe wymagania, a co za tym idzie coraz trudniej nam jest coś wybrać dla najbliższych. Na szczęście oszczędzać na tą okazję możemy cały rok (z przerwą na urodziny bliskich nam osób). Kiedy więc grudzień pogania nas w dopełnieniu „obowiązku” przygotowania paczek świątecznych, sprawdźmy ile udało się nam uzbierać i podejmijmy decyzję ile z tego chcemy wydać. Nie warto zapożyczać się na święta – prezent trafiony nie musi być wcale drogi. Ważny jest pomysł, a nie etykietka. Radość można znaleźć nawet w drobiazgach, jeśli tylko są one przyjemnie zaskakujące lub zgodne z naszym gustem. Im bliższa osoba tym bardziej nam zależy, wydajemy więc fortunę na mało przydatne gadżety, kompletnie zapominając o magii nawet najmniejszej niespodzianki. Pod choinką powinny znaleźć się jedynie takie paczki, które pokazują emocje i znajomość drugiej osoby (warto słuchać subtelnych sugestii obdarowywanego i obserwować czym się interesuje). Jeśli tylko o tym nie zapomnimy, to minus na koncie nam nie straszny.