ręce obrazek

Jaką religię wybrać? Odwieczna zagadka

Filozofia

Staram się na religiach tak, jak inni ludzie na jeansy. Zacząłem młodo. W szkole podstawowej zawsze grałem, gdy kończyło się na nocnym pobycie z zaproszeniem do oznaczenia porannego nabożeństwa w kościele lub synagodze. Podczas gdy moi przyjaciele się wiercili, siedziałem absorbując każdy szczegół. Zazdrościłem sposób, w jaki wszyscy zdawali się wiedzieć, kiedy siedzieć, stać lub klęczeć, a także melodie do wszystkich psalmów.

W niedzielne poranki w college’u, podczas gdy większość kampusu spała z kaca, siedziałem w ławce z katolicką lub baptystyczną przyjaciółką z colą dietetyczną i żałowałem, że nie mogę wziąć komunii. Te wafle zafascynowały mnie (wspólny kieliszek do wina, jednak wyrzucił mnie). Zawsze byłem rozczarowany, że jeszcze nie widzę, jak baptyści mówią językami.

Po studiach dostałem bardziej eklektyczny. Widziałem psychikę. Konsultowałem media. Poszłam na spotkania z Quaker. Czytam o buddyzmie. Medytowałem. Uprawiałem jogę. Moi rodzice, którzy nie są religijni, zastanawiali się, czy cierpię na jakąś traumę z dzieciństwa – i czasami czułem się trochę poza centrum. Ale im byłem starszy, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że nie jestem jedyny. W mojej duchowej wyprawie poznałem i spotkałem wielu ludzi szukających … czegoś. Była tam trzymiesięczna lista oczekujących na jedno z mediów, z którymi się konsultowałem. Spotkania kwakrów były pełne ludzi z innych wyznań – ciekawych mniej dogmatycznego podejścia do usług sans księdza lub rabina. (Kwakierskie spotkania nie mają przywódcy, milczą, chyba że ktoś czuje się poruszony, aby mówić). A moje zajęcia z jogi zawsze były pełne ludzi szukających czegoś więcej niż treningu.

Weź to od Billy’ego Grahama i mistyczki Madonny z materialistycznej dziewczyny: Wielu z nas odczuwa potrzebę wiary w coś większego od nas samych. A teraz badacze zaczynają odkrywać biologię stojącą za tym popędem. Naukowcy twierdzą, że niektórzy ludzie mogą mieć gen, który czyni ich bardziej duchowymi i odkrywają, że uczucia religijne mogą pochodzić z określonych obszarów mózgu.

Dla mnie wiadomość jest równie mile widziana, jak niespodziewane zaproszenie na kolację Kwanzaa lub na zimowe przesilenie. Oznacza to, że nie mam powodu, aby czuć się zażenowanym przez moje podejście do duchowości. Istotnie, jest duża szansa, że ​​jest to coś, z czym po prostu się urodziłem, tak jak moje podwójne łokcie i nadmiernie wrażliwe kubki smakowe.

Gen Boga

Okazuje się, że poszukiwacze duchowości tacy jak ja prawdopodobnie noszą w sobie nasze DNA wraz z genem, który określa, czy możemy przetaczać nasze języki i wszystkie inne, które czynią nas nie tylko ludźmi, ale unikalnymi osobnikami – konkretną wersją genu o nazwie VMAT2. Geny występują w różnych smakach, dlatego wszyscy mamy kolorowe tęczówki, ale niektóre są brązowe, a inne niebieskie lub zielone. Gen VMAT2 występuje w dwóch formach – z których jedna, jak się wydaje, sprawia, że ​​ludzie chętniej szukają transcendentnych doświadczeń (nie liczy się Cherry Garcia Ben & Jerry’ego). Niektórzy nazywają to „genem Boga”.

Związek pomiędzy VMAT2 a duchowością jest odkryciem Dean Hamer, Ph.D., genetyka w National Cancer Institute w Bethesda w stanie Maryland, który niespodziewanie natknął się na mikroskopijnego cudotwórcę. Zadaniem Hamera jest wyśledzenie powiązań między zachowaniem, osobowością i ryzykiem chorób takich jak rak i AIDS. Jednym z jego ostatnich projektów było zbadanie genetycznych podstaw uzależnienia od papierosów. Dał kilku uczniom test osobowości o nazwie Temperament and Character Inventory. Następnie pobrał próbki krwi od studentów i przeanalizował ich DNA. Jego wniosek: może istnieć gen, który sprawia, że ​​niektórzy ludzie są bardziej podatni na uzależnienie od palenia.

Misja zakończona. Ale niedługo po tym, jak Hamer skończył to badanie, natknął się na psychiatrę, który zaprojektował test osobowości, Roberta Cloningera, M.D., z Washington University w St. Louis. W swobodnej rozmowie doktor Cloninger zrobił komentarz, który zwrócił uwagę Hamera. „Powiedział:” Więcej ludzi modli się każdego dnia, niż uprawia seks „- wspomina Hamer. (To prawda: ankiety pokazują, że 59 procent Amerykanów ma codzienny zwyczaj modlitewny, a tylko 5 procent może powiedzieć to samo co Nooky.) Hamer był zaintrygowany. Popęd płciowy jest naszym najbardziej pożądanym biologicznym impulsem – bez niego nie byłoby nas tutaj. Więc jeśli ludzie modlą się bardziej niż oni, to czy to oznacza, że ​​religia może być tak samo podstawową ludzką potrzebą?

Dogodnie, test osobowości, który dał studentom, zawierał pytania zaprojektowane do mierzenia „własnej transcendencji” – to jest umiejętność zagubienia się w doświadczeniu i poczucia więzi z czymś większym. Hamer ponownie przyjrzał się próbkom DNA i kwestionariuszom i stwierdził, że najbardziej uduchowieni ludzie mają tendencję do posiadania konkretnej wersji VMAT2. Czemu? Hamer ma teorię. VMAT2 kontroluje dobre chemicznie substancje mózgowe, takie jak serotonina i dopamina, które utrzymują nas optymistycznie i motywują do poszukiwania przyjemności, jak z kokosowej panna cotta i tylnych rubs. Hamer sądzi, że ta sama rodzina chemikaliów może nas również przekonać do przeżycia religijnego – ich poziomy znikają z list przebojów, gdy ludzie przyjmują leki halucynogenne, takie jak LSD